widoki

Jeśliby chcieć określić te trwającą w latach 2021-2025 działalność w kilku słowach, można by powiedzieć, że była to oddolna inicjatywa społeczna, stworzona z pasji do współdzielenia i przeżywania. Sprzyjająca wspólnemu byciu, inspiracji, wymianie…

Miały otworzyć się w mieszkaniu na 11 pietrze przy Litewskiej 20, w wysokim bloku na krakowskiej Krowodrzy. Wtedy na stole pojawiła się nazwa Widoki. Oczywista i bezpośrednia (zerkając na panoramę za oknem), a jednak twórcza i wyrazista. Widoki na brzmienia, na praktykę, na kulinaria – to był dopiero początek, mała rozgrzewka przed wielkim niespodziewanym. Widoki szybko otrzymały kolejne przydomki: Widoki na ludzi, Widoki na spotkania, na relacje, na wymianę energii, w końcu na bycie razem, przeżywanie. Widoki ewoluowały, zmieniały się, dojrzewały. Przez 4 lata swojej działalności kuratorowały ponad pięćdziesięciu wydarzeniom z przekroju gatunków.

historia

Historia bloku, przez który przetoczyły się setki osób, pokonujących 11 pięter w górę i w dół, sięga lat xxxx. Poddasze tego modernistycznego budynku przeżyło wiele alternatywnych wcieleń.
Swego czasu zajmowała je suszarnia, wcześniej pracownie artystów, lokalne archiwa mówią też o kawiarnii, a miejskie legendy o salonie dentystycznym. W końcu to co miało stać się mieszkaniem przeszło w ręce Mateusza, który tchnął w nie nowe życie. Minęło jeszcze kilka spokojnych lat zanim drzwi zupełnie się otworzyły, zapraszając w przestrzeń ludzi różnych kreatywności.

Od samego początku wieść o Widokach rozniosła się po krakowskich zaułkach, ściągając do siebie wiele zainteresowanych odbiorców. Ludzie chcieli tu bywać, a wydarzenia były tylko wymówką do tego by ponownie się zobaczyć, poznać nowych, podobnych sobie ludzi. Widoki od początku stały się miejscem bardzo żywym. Okazało się, że ludzie nie tylko chcą tworzyć i bywać na wydarzeniach, ale robić to w przestrzeniach, które służą. Tak, z niewinnego i trochę szalonego pomysłu na otwarte drzwi, projekt rozwinął się w kilkuletnią działalność o spontanicznym charakterze.

Chodziło o spotkania i organiczne rozrastanie się drzewa współprac w przekonaniu, że każdy nosi jakąś wiedzę i jest znawcą w swojej dziedzinie, a działania mogą podlegać wymianie. Organiczne gromadzenie doświadczeń z różnych dziedzin sztuki i kultury budowało archiwum kolejnych inicjatyw pod szyldem Widoków. Zależało nam na wyjściu z klasycznych miejsc odbioru kultury w stronę spotkań bliskich i swobodnych, nienarzucających się formą, a raczej zapraszających do wspólnej eksploracji.

To mieszkanie nie miało jednego serca, jednego wyraźnego centrum, wokół którego pulsowało życie Widoków. Ono przeobrażało się i ewoluowało wraz z każdym wydarzeniem. Otwierało się na potencjał niesiony wraz z muzyką, praktyką czy smakami. Kuchenna wyspa zmieniała się w DJską konsolę, stół gromadził spragnionych nowych dań klubowiczów, a dywan pochłaniał wibracje ciał, oddanych tanecznym brzmieniom syntezatorów. To był przekrój wydarzeń od stojących przez siedzące po leżące. Ciała uczestników przeszywała muzyka nie tylko ambientowa, choć to ona stała się wizytówka Widoków, ale również jazzowa, popowa czy eksperymentalna. Choć nie tyczy się to tylko brzmień. Eksperyment towarzyszył każdemu działaniu, każdemu testowaniu granic tych kilkudziesięciu metrów kwadratowych przestrzeni. Spotykaliśmy się na wernisażach, praktykach jogi, warsztatach rzemieślniczych, czy tematycznych spotkaniach. Bardzo dużo jedliśmy, bywając na wieczornych Supper Clubach rozpracowywaliśmy smakowe połączenia utalentowanych kucharzy z całego świata. Powstawały tu teledyski, sesje zdjęciowe i koncepty dalszego rozwoju.

Dlatego oddajemy w Wasze ręce archiwum tego niepowtarzalnego okresu. Zapis wszystkich wydarzeń jakie odbyły się w Widokach. Selekcję artystów, z którymi mieliśmy przyjemność współpracować oraz dokumentację fotograficzną tego projektu.